Ekspert: Piotr Wieczorkiewicz, radca prawny
Czy zwierzę jest rzeczą? To pytanie, które dla wielu z nas wydaje się oczywiste, w rzeczywistości otwiera fascynującą dyskusję o statusie prawnym naszych czworonożnych (i nie tylko) towarzyszy. Odpowiedź może Was zaskoczyć!
Zwierzę – rzecz czy nie rzecz?
Jest, czy nie jest? A jeśli nie jest, to czym lub kim w zasadzie w świetle prawa jest? Jak w przypadku dużej liczby zagadnień prawnych – sprawa jest nieco skomplikowana. Co więcej, w odpowiedzi na to pytanie zawodna może być nasza intuicja.
Z jednej strony zerkamy na drzemiącego na naszych kolanach ukochanego Mruczka – jak on miałby być rzeczą? A z drugiej strony, kupiliśmy dziecku niedawno chomika. A skoro kupiliśmy, to może jednak zwierzę to rzecz? Przecież kupuje się rzeczy…
Z pomocą w rozwikłaniu tego dylematu przychodzi nam Ustawa o ochronie zwierząt z 1997 roku , która już w pierwszym artykule jasno i wyraźnie stwierdza, że:
„Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą.”
A ponadto, że „człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”. W tym miejscu nasz Mruczek zamruczał z zadowoleniem, ale nam nie daje jednak spokoju kwestia tego kupionego niedawno chomika.
Zagadkę wyjaśnia kolejne postanowienie tej samej ustawy – „w sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy”.
Czy to oznacza, że zwierzę to trochę rzecz, a trochę nie?
Zdecydowanie nie. Ustawa przesądza jednoznacznie, że zwierzę rzeczą nie jest. O co w takim razie chodzi z tym „odpowiednim stosowaniem przepisów dotyczących rzeczy”? W tym zakresie kluczem jest słowo „odpowiednio”.
Odpowiednio, czyli z uwzględnieniem innych przepisów w tym tego, który wyraźnie wskazuje, że zwierzę rzeczą nie jest. To tak, jak wskazanie, że „do hulajnóg stosujemy odpowiednio przepisy dotyczące rowerów” nie oznacza, że hulajnogi to rowery. A to, że chomika można kupić, nie czyni z niego rzeczy.
Warto wiedzieć: Przepisy dotyczące zwierząt i ich traktowania nie są jednolite w odniesieniu do różnych ich rodzajów. Podstawowe kategorie to: zwierzęta domowe, zwierzęta gospodarskie i zwierzęta dziko żyjące, jak też zwierzęta bezdomne i zwierzęta laboratoryjne. Wszystkie te kategorie łączy jednak co najmniej jedna kwestia – w rozumieniu prawa nie są rzeczami.
Co było przed 1997 rokiem?
Do czasu wejścia w życie obecnej ustawy obowiązywało rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z 1928 roku. Tyle, że to rozporządzenie odnosiło się zasadniczo tylko do zakazu znęcania się nad zwierzętami i w ogóle nie odnosiło się do określenia, czym zwierzęta w sensie prawnym są.
Z braku takiej regulacji przyjmowało się, że są zasadniczo po prostu rzeczą, tyle że zasługującą na szczególną ochronę prawną przed okrutnym traktowaniem. Dopiero ustawa z 1997 roku wprowadziła tzw. „dereifikację”, czyli odprzedmiotowienie zwierząt.
Czy wszystkie zwierzęta zostały „odprzedmiotowione”?
Pewne kontrowersje wzbudza zapis Ustawy o ochronie zwierząt, zgodnie z którym „ustawa reguluje postępowanie ze zwierzętami kręgowymi”. Takie sformułowanie mogłoby bowiem sugerować, że ustawa i ochronne przepisy w ustawie przewidziane nie dotyczą bezkręgowców.
Szczególnie istotne są tu dwa rodzaje zwierząt:
- Skorupiaki – często przewożone i sprzedawane żywe
- Ośmiornice – przejawiające wysoki poziom inteligencji i zdolne do odczuwania cierpienia, zarówno fizycznego jak i emocjonalnego
Zdaniem komentatorów oraz zgodnie z co najmniej jednym orzeczeniem Sądu Najwyższego, Ustawa o ochronie zwierząt dokonała „odprzedmiotowienia” wszystkich zwierząt, a nie tylko kręgowców. Szczegółowe zasady ochrony przewidziane w ustawie odnoszą się natomiast głównie do zwierząt kręgowych.
Czym w takim razie jest zwierzę?
Skoro już wiemy, czym zwierzęta w sensie prawnym nie są, można sobie zadać pytanie – czym w takim razie są? Jeśli nie są przedmiotem, to może są podmiotem prawa, podobnie jak ludzie?
Otóż nie do końca. W obecnym stanie prawnym zwierzę nie jest podmiotem prawa w znaczeniu przyjętym w prawie cywilnym i konstytucyjnym – nie ma zdolności prawnej, nie jest „osobą” ani stroną stosunków prawnych. Jak zauważono – obecne regulacje nie dotyczą de facto praw zwierząt, tylko prawa dotyczącego zwierząt.
Co na to Sąd Najwyższy?
Sąd Najwyższy syntetycznie podsumował sytuację prawną:
„Ustawa o ochronie zwierząt […] dokonała wprawdzie dereifikacji, odprzedmiotowienia, zwierząt, i to wszystkich, a nie tylko kręgowych […], ale nie oznacza jednak nadal ich prawnej personifikacji, choć nie jest także tylko techniczno-prawnym wyodrębnieniem ich z grona rzeczy.”
Innymi słowy – zwierzę nie jest w ogóle przedmiotem materialnym, ale istotą żyjącą, zdolną do odczuwania cierpienia i jako takie wyłączone jest z klasy przedmiotów materialnych.
Czy zwierzę może być podmiotem prawa?
Prawo w zakresie postępowania ze zwierzętami nakłada powinności i zakazy na ludzi, ale nie przyznaje praw ani osobowości prawnej samym zwierzętom.
Przykładowo: to, że prawo pod groźbą negatywnych konsekwencji nakłada na mnie obowiązek zapewnienia naszemu Mruczkowi odpowiedniej karmy, nie oznacza, że Mruczkowi zostało przyznane ustawowe prawo do pełnej miski, które mógłby ode mnie egzekwować. Chociaż… mówiąc żartobliwie, to może nie najlepszy przykład, bo doświadczenie życiowe podpowiada, że akurat domowe Mruczki są święcie przekonane o prawie do pełnej miski i są doskonałe w samodzielnym dochodzeniu tych praw! 😊
Ważne: To, co zwyczajowo określa się jako „prawa zwierząt”, jest w istocie zbiorem obowiązków ludzi i państwa wobec zwierząt oraz uprawnień ludzi i organizacji do działania w interesie zwierząt. To nie zwierzęta, ale ludzie są adresatem tych przepisów.
A co z pokrzywdzeniem?
Kolejną kwestią jest to, czy samo zwierzę może mieć status pokrzywdzonego. Zgodnie z art. 49 §1 kodeksu postępowania karnego pokrzywdzonym jest „osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo”.
Czyli nie samo zwierzę. Status prawny poszkodowanego będzie mieć zazwyczaj właściciel lub posiadacz zwierzęcia, a w niektórych sytuacjach „organizacja społeczna, której statutowym celem jest ochrona zwierząt”.
Jak jest w innych krajach?
Polska nie jest w swoim ustawodawstwie odosobniona – wpisuje się w główny nurt zmian w prawnym podejściu do zwierząt, zachodzących na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Systemy prawne na całym świecie:
- Zmierzają w kierunku „odrzeczowienia” zwierząt
- Rozbudowują wymogi, zakazy i powinności wobec zwierząt
- Zauważają coraz bardziej, że zwierzęta są istotami żyjącymi, zdolnymi do odczuwania cierpienia
- Nie przyznają im jednak praw podmiotowych
Czy to się zmieni w przyszłości?
W niektórych systemach prawnych pojawiają się precedensy w postaci przyznawania „innego rodzaju” podmiotowości prawnej istotom innym niż ludzie, czy nawet całym ekosystemom, takim jak rzeka. W Polsce co pewien czas powraca pomysł przyznania odrębnej osobowości rzece Odrze, celem lepszej ochrony prawnej całego ekosystemu.
Toczą się na świecie dyskusje dotyczące przyznania szczególnego statusu „osoby nie ludzkiej” niektórym gatunkom, jak na przykład delfiny. Przy okazji, w ostatnim czasie doszła jeszcze do tego dyskusja, czy w przyszłości nie będzie trzeba stworzyć osobnej kategorii prawnej dla samoświadomych sztucznych inteligencji.
Czy zwierzę może dziedziczyć?
Aspekt praktyczny braku podmiotowości prawnej dobrze widać przy dziedziczeniu. Co jakiś czas świat mediów obiegają informacje, że jakaś znana osoba „zapisała majątek swojemu ukochanemu psu”.
Zgodnie z moją wiedzą, nie jest to jednak obecnie możliwe chyba w żadnym kraju świata, a z pewnością nie w Polsce. Można zabezpieczyć los psa po naszej śmierci na różne sposoby, ale to nie on będzie właścicielem i dysponentem pozostawionych w tym celu środków i nie on zdecyduje, co ma się z nimi z kolei stać po jego odejściu.
Jak przepisy o rzeczach stosować „odpowiednio”?
Skoro ustaliliśmy, że zwierzę nie jest rzeczą, ale „odpowiednio” stosujemy do niego przepisy o rzeczach – co to oznacza w praktyce?
W praktyce oznacza to, że przy każdej kwestii, która zwykle dotyczy rzeczy, będziemy się musieli zastanowić, czy i w jakim zakresie będzie mogła mieć zastosowanie do zwierzęcia. Przykładowo:
- Czy można zwierzę kupić, sprzedać, pożyczyć, wynająć albo zastawić?
- Czy zwierzę może być nagrodą w konkursie?
- Czy zwierzę podlega reklamacji, jak rzeczy?
- Czy zwierzę można porzucić albo „znaleźć” i sobie zabrać?
- Czy można się z kimś zamienić na zwierzęta?
- Czy zwierzę może zająć i zlicytować komornik?
- Czy można zwierzę odziedziczyć, zapisać komuś w testamencie?
- Co się dzieje ze zwierzętami w przypadku rozwodu?
- Czy zwierzę można ująć w aktywach i jaką ma stawkę VAT?
- Czy zwierzę można zabić?
Odpowiedzi na wiele z tych pytań wynikać będą z Ustawy o ochronie zwierząt lub innych ustaw szczególnych. Ale nie na każde i nie w każdych okolicznościach. Powstaje wiele sytuacji wątpliwych, gdzie rozstrzygnięcia trzeba dokonać z uwzględnieniem ogólnej zasady, że człowiek „jest zwierzętom winien poszanowanie, ochronę i opiekę”.
Czy prawo tak samo traktuje wszystkie zwierzęta?
No i do tego dochodzi jeszcze jedno zasadnicze pytanie – czy ustawowe zasady ochrony są takie same dla każdego zwierzęcia, dla każdego gatunku? Nasze doświadczenie życiowe podpowiada, że pewnie nie. Inaczej podchodzimy do kota, inaczej do konia, inaczej do jelenia, a jeszcze inny jest los myszek w laboratorium czy krów w gospodarstwie.
W zależności od tego, do której grupy zalicza się dane zwierzę, odpowiedź na wcześniejsze pytania może być trochę inna. Co prawda prawo ustanawia generalną zasadę, że człowiek jest zwierzęciu „winien poszanowanie, ochronę i opiekę” a „każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania”, ale całość regulacji ma charakter „humanocentryczny”.
Oznacza to, że prawo dzieli zwierzęta na kategorie i rodzaje o różnych wymogach w zakresie ich traktowania ściśle według tego, jakie relacje i funkcje dana kategoria pełni względem ludzi (zwierzęta domowe, gospodarskie, wykorzystywane do celów rozrywkowych, laboratoryjne, wolno żyjące itd.).
Przykład z orzecznictwa
Jak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie:
„Ten sam gatunek zwierzęcia (np. świnia domowa) może być zwierzęciem chowanym dla mięsa, hodowlanym (w celu dalszego rozmnażania) lub domowym. Pies trzymany na placu, którego ma pilnować przed intruzami, jest zwierzęciem użytkowym. Trzymany w obejściu gospodarstwa rolnego nadal pełni rolę użytkową, a zwierzęciem domowym staje się dopiero z chwilą nawiązania więzi emocjonalnych pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem.”
Dwa zwierzęta, ten sam gatunek, inne zasady postępowania i ochrony.
Podsumowanie
Zgodnie z obecnie obowiązującym w Polsce prawem zwierzę rzeczą zdecydowanie nie jest. Jest definiowane jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, do której stosujemy przepisy dotyczące rzeczy, ale tylko w kwestiach nieuregulowanych w ustawie i tylko „odpowiednio”.
Kluczowe wnioski:
- Prawo nie przyznaje samym zwierzętom ich własnych, podmiotowych praw
- Wyznacza natomiast powinności i zakazy dla ludzi, którzy mają ze zwierzętami styczność
- Zakazy i obowiązki mogą się istotnie różnić w odniesieniu do różnych zwierząt
- Głównym kryterium tych różnic jest rodzaj interakcji z człowiekiem (zwierzęta domowe, gospodarskie, dziko żyjące itp.)
Ogólny kierunek zmian w polskim prawie jest jednak wyraźny – z biegiem lat coraz więcej regulacji wspiera dobrostan zwierząt i ich „odprzedmiotowienie”. Jak też widać po obecnie trwających pracach legislacyjnych, proces ten cały czas trwa.
Ekspert: Piotr Wieczorkiewicz, radca prawny
Masz pytania dotyczące statusu prawnego zwierząt? Podziel się nimi w komentarzach!
📚 Przeczytaj również:


Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komenatrz, lub zarejestruj się jeśli jeszcze nie masz konta.